poniedziałek, 17 listopada 2008

nocny "Marek":)

Kolejny tydzień za nami... Po raz kolejny myślę - to niemożliwe! A jednak...

Pozostaje mi zatem krótko streścić to, co miało miejsce w przeciągu ostatnich kilku dni...
W poniedziałek razem z Alą odbyłyśmy podróż do firmy Danfoss. Trzeba było bardzo wcześnie wstać, by już o szóstej rano być na uczelni. Zdrowy rozsądek (i potrzeba utrzymania dobrego zdrowia:) podpowiedziały nam, że tym razem trzeba zostawić rower w naszej komórce i wybrać się na uczelnię autobusem:P Mimo tego samo wstawanie tak wcześnie rano nie należało do najprzyjemniejszych chwil... Ale potem był czas, by sobie jeszcze trochę pospać...Na miejscu byliśmy dopiero koło godziny 11...Zostaliśmy mile zaskoczeni bardzo ciepłym przyjęciem przez "ludzi z firmy" (brzmi jak akcja z Prison Break:). Ciepła herbata i bułeczka z dżemem wynagrodziły nam trudy wstawania... Potem zaczęły się prezentacje pracowników firmy. Ciekawie opowiedziane, choć trudno stwierdzić, czy ten pięknie nakreślony profil firmy pokrywa się z prawdą... Ale miło było posłuchać słów o odpowiedzialności za środowisko, dążeniu do doskonałości, dbanie o pracowników firmy itp... A potem mogliśmy korzystać z atrakcji, jaką zapewnia Danfoss Universe, czyli coś w rodzaju parku rozrywki, gdzie młodzi ludzie (i jak widać , nie tylko oni:P) mogą przekonać się, że fizyka i nowe technologie nie muszą oznaczać jedynie matematycznych wzorów i praw nie do zrozumienia. Tu po raz pierwszy mogłam spróbować swoich sił jako operator koparki, czy podnieść prawdziwy samochód:P To była kolejna, bardzo udana wycieczka!

W czwartek mieliśmy z Andrzejem egzamin z języka duńskiego! Był dosyć trudny, ale liczymy na pozytywną ocenę:) Na razie czekamy na wyniki:)

W piątek zawędrowaliśmy na "ulicę pubów", czyli Jomfru Ane Gade:) Okazało się, że nie wyciągając ani jednej duńskiej korony z kieszeni można napić się piwa, czy posmakować drinka (niestety nie był najwyższej jakości:). To wszystko w ramacch wejściówek do pubu. Istnieje tu zwyczaj, że w ciągu jendej nocy odwiedza się kolejno kilka pubów. Jest jeszcze jedna rzecz, która stale nas zadziwia - Duńczycy bardzo późno zaczynają odwiedzanie pubów! O godzinie 22 ulica jest prawie pusta i dopiero koło północy widać pierwsze oznaki 'dzikiego tłumu':) Ale jedno trzeba przyznać - wnętrze każdego z pubów jest naprawdę ciekawie zaprojektowane i ma swój klimat!

A w sobotę odwiedziliśmy kolegę Andrzeja - Ahmeda. Dwie rzeczy, które na długo zapamiętam, to gra w różne gry na konsoli (nieczęsto mi się to zdarza:) oraz TRAMPOLINA! Ta ostatnia to była prawdziwa frajda! O północy z Alą, Grześkiem i Andrzejem skakaliśmy sobie na rozłożonej w ogrodzie trampolinie, wydając z siebie różne dźwięki (śmiechy, piski:). Bawiliśmy się jak małe dzieci:) Było super, super, super!!!

Brak komentarzy: