Chyba najwyższa pora napisać coś o samym studiowaniu w Aalborg:)
Już od początku września mamy zajęcia na Aalborg University. Studiowanie tutaj wygląda zupełnie inaczej niż na naszej macierzystej uczelni, czyli Uniwersytecie Warszawskim (Wydział Zarządzania; dotyczy Ali i mnie:). Tutejszy Uniwersytet jest nastawiony na tzw. pracę grupową, a praca opiera się na realizowaniu projektów. Już pierwsze dni spędzone na Uniwersytecie nas do tego przygotowywały. Pierwszy tydzień był czasem, gdy mogliśmy się bliżej poznać, posmakować rozmów z ludźmi pochodzącymi z różnych krajów i kultur. Pojawili się studenci z Niemiec, Litwy, Rosji, Chin, Węgier, Turcji, Kanady, Ukrainy, Kamerunu, jak również osoby pochodzące z Danii. Nie tylko były to osoby, które były nam zupełnie obce, ale w dodatku mówiły różnymi językami (oczywiście angielski dominował, choć miał różne brzmienie i akcent:) i miały różne poglądy na ten sam temat. Nie było łatwo:) Wykładowcy, chcąc ułatwić nam zadanie (albo je utrudnić:), odgórnie podzielili nas na grupy. Żeby nie było zbyt prosto, w każdej grupie pojawiły się osoby z różnych krajów.
Kolejne dni (tygodnie) były okresem intensywnych zajęć, które miały na celu (myślę i mam nadzieję, że w moim przypadku cel został osiągnięty:) przygotować nas do napisania projektu. My z Alą wybrałyśmy sobie specjalizację o szumnej nazwie "International Business Economics":) W ciągu semestru są do zrealizowania trzy projekty - dwa "mini" i jeden duży projekt. Ogromnym plusem tych prac jest to, że opierają się na przykładzie istniejącej firmy. Każdy z nich kończy się egzaminem, któy polega na przygotowaniu prezentacji dotyczącej projektu (temat dowolny, o ile jest związany z tematem pracy:) i odbyciu dyskusji z osobami przeprowadzającymi egzamin (2 osoby). O ile cały projekt jest przygotowywany wspólnie w obrębie danej grupy, to na samym egzaminie każdy członek zespołu osobno może (nawet musi!) pokazać co potrafi. Tu liczą się umiejętności analitycznego i twórczego myślenia, zdolności do przygotowania i przeprowadzania prezentacji, umiejętność słuchania, no i oczywiście trochę szczęścia:). Oceny mogą się diametralnie różnić, choć praca jest ta sama:) Ale żeby dobrnąć do końca, czyli samego egzaminu, trzeba przejść (najlepiej przeskoczyć:) wiele poprzeczek. Pierwsza to zebranie/przeczytanie informacji o firmie i przygotowanie/poznanie odpowiedniej literatury. Kolejny, być może najważniejszy, to zrozumienie celu pracy (tak, tak, jeśli się tego nie zrobi, można pisać pracę na zupełnie inny temat:). Potem pozostaje "tylko" podział zadań, wymiana informacji i tego, co już udało się napisać, dyskusje, wzajemne motywowanie się, łączenie w jedną całość poszczególnych części pracy i weryfikacja ewentualnych błędów. No i wreszcie wydrukowanie i oddanie gotowej pracy:)
My z Alą jesteśmy właśnie w trakcie pisania (odpowiedniejsze tu słowo to może jednak "przygotowywania":) drugiego mini projektu. Pierwszy dotyczył firmy Grundfos, która zajmuje się produkcją pomp (nie chcę wnikać w szczegóły:). Obecnie pracujemy na przypadku firmy Med24 (może będzie jeszcze czas, by dokładniej rozwinąć ten wątek:). Czeka nas dużo pracy! Zatem do dzieła i ... do widzenia (a raczej przeczytania:)
Papa!