piątek, 21 listopada 2008

Gwarno, a jakoby nikogo nie było...

Właśnie umarła pewna część mnie... Jestem pod wielkim wrażeniem 'Dekalogu' Krzysztofa Kieślowskego. Przykazanie I i II, potem będzie czas na kolejne. Każdy szczegół ma ogromne znaczenie, każde słowo jest na wagę złota, każda twarz ma tu swój wyraz, a uderzenie spływającej kropli może sprawić ból... Wbrew pozorom, film opowiada o miłości, prawdziwej i gotowej do poświęceń... To tylko to, co już teraz ciśnie mi się na usta. To odkrywanie niesamowitej siły zamkniętej w milczeniu. Chyba sobie tak teraz pomilczę...:)

W pokoju panuje cisza... Jedynie klawiatura komputera i włączona lodówka wydają ciche dźwięki... Zapalone lampki nadają magiczny klimat...

A w mojej głowie kłębią się setki pytań...

PS Trudno napisać coś więcej, gdy człowiek jest w takim podniosłym nastroju... Malutką wartość przedstawiają wszystkie rzeczy i zdarzenia... Traci większe znaczenie to, że piszę właśnie ostatni już projekt, że dzisiaj była salsa i że właśnie dzisiaj kupiliśmy z Andrzejem bilety do Kopenhagi... A jednak to nas cieszy. Bo cóż byłoby warte nasze życie bez maleńkich, cudownych przeżyć... Właśnie takich jak te, które zdarzyły się dzisiaj:)

Lodówka się wyłączyła... Za chwilę klawiatura pójdzie spać. Tak jak ja...

Brak komentarzy: