piątek, 7 listopada 2008

Cicho wszędzie, głucho wszędzie...

Jestem zmęczona i chce mi się spać... Ale chęć błogiego lenistwa, polegającego na siedzeniu przed komputerem i buszowaniu po internecie, nie pozwala mi spać (zabrzmiało jak uzależnienie, ale miało być groźnie, prawda?:). Od ostatniego wpisu wiele się zmieniło, zatem nie chcę czekać dłużej i chcę napisać o tym kilka słów...
Co najważniejsze - już jesteśmy z Alą po drugim egzaminie! Ocena wzorowa! Teraz , po trudach związanych z pisaniem projektu, przygotowywaniem prezentacji na egzamin i samym egzaminem, mamy trochę czasu na odpoczynek. A już w najbliższy poniedziałek jedziemy z całą grupą z AAU na wycieczkę do Danfos - firmy, która będzie przedmiotem naszego trzeciego, ostatniego i największego, projektu.

Dzisiaj, jak co czwartek, byliśmy z Andrzejem na salsie. Jest coraz fajniej! Poznajemy coraz więcej kroków, ludzi (w tym Polaków:) i odkrywamy uroki tańca! Ale dziś po tańcach zgodnie z Andrzejem stwierdziliśmy, że...bolą nas nogi! Ale jak zawsze - było warto!!!

Dzisiaj z Alą byłyśmy na małych zakupach w Czerwonym Krzyżu:) I byłyśmy w fantastycznym sklepie - takie "1001 drobiazgów+wszystko za 5 złotych":) Stwierdzam, że Duńczycy mają świetny gust w przystrajaniu swojego życia na Święta:) W sklepie zobaczyłyśmy świetne drobiazgi, które mogą posłużyć jako prezent. Ale co więcej, po prostu prześlicznie to przystrajają! Wiszące mikołaje, sunące na saniach renifery, wszyscy bohaterzy Świąt Bożonarodzeniowych powieszeni na sznureczkach, przyczepieni do małych spinaczy, namalowani na drewnianych deseczkach, wydrukowani na świątecznych kartkach, namagnesowani i... uśmiechnięci i kolorowi:) A do tego wielobarwne wstążki, piękne pudełka i pudełeczka, brokaty, kuleczki i inne wspaniale wyglądające rzeczy:) Mam nadzieję, że w ich sercach też jest taka radość i słodycz! Ja też chcę mieć takie Święta! Już nawet mamy kupione bilety do domu! Dziś (wczoraj?:) wieczorem Grzesiek zamówił dla nas wszystkich bilety:)

W niedzielę byliśmy w Rainforest. Jakby to powiedzieć dobitnie - zwierzętka, roślinki i takie tam:P To była bardzo interesująca i fajna wycieczka, ale może ktoś ją tu jeszcze opisze...?:)

Tak sobie pomyślałam, że może jakiś tu wiersz napiszę...Tak od serca:) Tak jakoś sentymentalnie mi się zrobiło... Nie wiem, może to te zbliżające się Święta, a może, coraz bardziej dająca o sobie znać, DOROSŁOŚĆ...?:) Piszę od razu na czysto:) A więc (Pani nas zawsze uczyła, że nigdy nie zaczyna się zdania od "a więc", ale to nie zdanie, to poezja! A poza tym - czasy szkoły już dawno się skończyły! Niestety...)


Namaluję Ci coś,
coś napiszę,
ale najpierw poobserwuję sobie ciszę...

Wyrecytuję Ci wiersz,
Na dobranoc przytulę,
Ale i tak mi się nie zrymuje...

Złapię dużo kolorowych motyli,
kwiatki do wody włożę,
A potem się zapytam, czy On też tak może...

Wyczaruję nam świat,
przeszłość do szufladki wsunę,
A coś nadal naciska na tę strunę...


Wbrew wszystkiemu - TO BARDZO RADOSNY WIERSZ:)
Dobranoc...:) Życzę dużo kolorowych motyli tej nocy!





Brak komentarzy: