niedziela, 19 października 2008

Czasem słońce, czasem deszcz...:)

Jest niedziela...
Właśnie minął kolejny weekend pełen wrażeń! Dni pod znakiem relaksu, ćwiczeń i wreszcie nauki!
Mimo tego, że zwykle weekend zaczyna się w piątek po południu (tak myślę:), to powiem krótko, co działo się w czwartek wieczorem:)
Jak już wiadomo (tym, którzy czytają wszystkie posty:), zapisaliśmy się z Andim na salsę:P No i tak się złożyło, że w czwartek po naszych zajęciach dla początkujących, zostaliśmy na zajęcia dla grupy zaawansowanej:P Pan, który prowadzi zajęcia stwierdził, że nasze możliwości pozwalają nam na to. No i wtedy się zaczęło! Obroty...podwójne, półtora raza, obroty kobiet i mężczyzn, różne figury, których nazw już nawet nie pamiętam. To była niezła jazda - dosłownie - na parkiecie:) Swoje śliczne buty na obcasie musiałam szybko zamienić na te nieco niższe:P Ale daliśmy radę! I naprawdę było warto! Prawie trzy godziny tańca z tańcem:) Salsa nas kocha - a my ją:)

Na weekend mieliśmy plany, aby wypożyczyć samochód, pozwiedzać okolicę i pojechać do Legolandu (już niebawem zamykają go na okres zimy:(). Niestety zabrakło nam...kierowcy:) A właściwie praktykującego kierowcy:P Plan wypożyczenia auta się nie udał... Ale i tak w weekend bawiliśmy się świetnie!
W piątek poszliśmy na basen:) Gorąco polecam! Wewnątrz są trzy baseny o różnej wielkości i głębokości, trampolina, zjeżdżalnia (taka mała dla dzieci, ale dla mnie w sam raz:). No i przede wszystkim na terenie basenu można skorzytać z trzech saun:) I te wszystkie atrakcje są dostępne za przysłowiowe grosze (ok. 10 zł/os.), a co więcej - na basenie można przebywać cały dzień!!! Ci, którzy chcą sobie dodatkowo poćwiczyć, mogą za niewielką dopłatą skorzystać z siłowni:)

Sobota upłynęła pod znakiem...nauki:) Pogoda nie sprzyjała wędrówkom (padało), ale na naukę pogoda zawsze jest w sam raz:) W końcu do oddania projektu coraz bliżej!!!

A dzisiaj (chyba już wczoraj:) wyruszyliśmy rowerami na drugą stronę Fiordu, a mianowicie do Lindholm Hoje ('o' z ukośną kreską, ale nie będę jej teraz szukać:). Znajduje się tam dużych rozmiarów pole z rozstawionymi na kształt koła kamieniami, które prawdopodobnie (jeśli wierzyć na słowo:) jest cmentarzem Wikingów:)

To by było na razie tyle, bo z niedzieli zrobił się już poniedziałek:)
Do zobaczenia wkrótce! Buziaki!

PS Zapomniałabym o najważniejszym, z Alą nadal (tzn. od kilkunastu ładnych dni:) ambitnie ćwiczymy wieczorami:) Ćwiczenia siłowe i rozciąganie:) Trzymajcie kciuki!!!

1 komentarz:

emil pisze...

Widzę, że na brak zajęć nie narzekacie:-)
Pozdrawiam z Warszawki
Emil
P>S> Dwa dni temu otworzyli ostatnią stację I linii metra. Możemy już jeździć na Młociny:-)