Zjedzony przed chwilą obiad skłonił mnie do refleksji na temat naszej kuchni:)
Pomimo obaw naszych Rodziców, że prawdopodobnie nie jemy tyle ile jeść powinniśmy (wysokie ceny w Danii, brak umiejętności kulinarnych, itp.:), należy stwierdzić, że wiedzie się nam całkiem dobrze w tej dziedzinie...
Dzięki temu, że mieszkamy we czwórkę i posiłki przygotowujemy wspólnie, mamy dużo cierpliwości i zapału żeby to, co jemy, było smaczne i ładnie wyglądało na talerzu:)
Pomaga nam w tych staraniach Aldi (nie mylić z Andim:) - pobliski sklep:) Nie chcę tu robić porównań do naszej polskiej 'Biedronki', ale to chyba jedna z najtańszych sieci sklepów w Danii:) Z tą różnicą, że na półkach panuje porządek a obsługa jest bardzo miła (wszyscy pracownicy mówią płynnie po angielsku(!), często się uśmiechają i starannie obsługują każdego klienta).
Na naszym stole można znaleźć kurczaka, kotlety, frytki, ryż, przeróżne sałatki (kupowane bądź robione przez nas), różnego rodzaju sosy, zupki, naleśniki, a nawet pizzę (robioną własnoręcznie przez Alę i Grześka, pycha!):) To tylko niewielka część tego, co w tej chwili przychodzi mi do głowy. Jedno jest pewne - jemy dużo, codziennie (:)) i kolorowo:)
Choć i tak nie jest czasami łatwo sprostać wymaganiom wszystkich domowników:) Andi lubi zupy (zwykle jednak ich nie jadamy i Andi czasami wieczorem zakrada się do kuchni, żeby przyrządzić sobie gorący kubek, by spróbować choć namiastkę tego szczęścia, jakie daje zjedzenie kubka gorącej zupy:). Z kolei jak się okazało dzisiaj, Grzesiek nie przepada za zupą. Za to uwielbia ryż, który, jak przyznaje, mógłby jeść pod każdą postacią! Ja baaardzo lubię frytki, ale Grzesiek już nie:) Chyba jedynie Ala nie ma swoich preferencji (albo po prostu ich nie ujawnia, nie chcą urazić nikogo:) i może zjeść wszystko co zostanie podane.
Ale za to chyba wszyscy z nas uwielbiają desery:) Czasem sobie dogadzamy, przygotowując naleśniki, (raz nawet przygotowaliśmy je z mrożonymi truskawkami:) placuczki z jabłkami, polewą i ananasami, czy inne słodkości:):):)
Każdy z nas pozwala sobie również na słodkie chwile zapomnienia i zje dobrą czekoladę, ciasteczko, czy nawet loda!
Co do innych posiłków, to tu panuje duża dowolność i każdy poluje na te produkty, które lubi:) Jedynym problem jest...chleb! W Danii ciężko jest znaleźć dobre pieczywo (chyba, że w akcie desperacji bylibyśmy w stanie zapłacić za niego 10-20 zł!!!:). Początkowo jedliśmy chleb tostowy (w postaci tostów lub 'na zimno'. Jednak już się nam on przejadł i przerzuciliśmy się na mrożone bułeczki, które po wyjęciu z piekarnika są naprawdę bardzo dobre! Ale i tak nic nie zastąpi nam dobrego chleba z Polski:)
No i do tego należy dodać jeszcze owoce:) Mimo, że bywają droższe niż u nas, to jednak również i ich nie brakuje na naszym talerzu:) A poza tym sok lub cola i jest świetnie!
Podsumowując - naprawdę jest nam tu dobrze:)
Jedzenie to podstawa, jak mówią niektórzy. Potem jednak pozostają inne czynności, które mogą nam zapewnić siłę i dobre samopoczucie:) Ale to już wątek nowej opowieści...:)
Pomimo obaw naszych Rodziców, że prawdopodobnie nie jemy tyle ile jeść powinniśmy (wysokie ceny w Danii, brak umiejętności kulinarnych, itp.:), należy stwierdzić, że wiedzie się nam całkiem dobrze w tej dziedzinie...
Dzięki temu, że mieszkamy we czwórkę i posiłki przygotowujemy wspólnie, mamy dużo cierpliwości i zapału żeby to, co jemy, było smaczne i ładnie wyglądało na talerzu:)
Pomaga nam w tych staraniach Aldi (nie mylić z Andim:) - pobliski sklep:) Nie chcę tu robić porównań do naszej polskiej 'Biedronki', ale to chyba jedna z najtańszych sieci sklepów w Danii:) Z tą różnicą, że na półkach panuje porządek a obsługa jest bardzo miła (wszyscy pracownicy mówią płynnie po angielsku(!), często się uśmiechają i starannie obsługują każdego klienta).
Na naszym stole można znaleźć kurczaka, kotlety, frytki, ryż, przeróżne sałatki (kupowane bądź robione przez nas), różnego rodzaju sosy, zupki, naleśniki, a nawet pizzę (robioną własnoręcznie przez Alę i Grześka, pycha!):) To tylko niewielka część tego, co w tej chwili przychodzi mi do głowy. Jedno jest pewne - jemy dużo, codziennie (:)) i kolorowo:)
Choć i tak nie jest czasami łatwo sprostać wymaganiom wszystkich domowników:) Andi lubi zupy (zwykle jednak ich nie jadamy i Andi czasami wieczorem zakrada się do kuchni, żeby przyrządzić sobie gorący kubek, by spróbować choć namiastkę tego szczęścia, jakie daje zjedzenie kubka gorącej zupy:). Z kolei jak się okazało dzisiaj, Grzesiek nie przepada za zupą. Za to uwielbia ryż, który, jak przyznaje, mógłby jeść pod każdą postacią! Ja baaardzo lubię frytki, ale Grzesiek już nie:) Chyba jedynie Ala nie ma swoich preferencji (albo po prostu ich nie ujawnia, nie chcą urazić nikogo:) i może zjeść wszystko co zostanie podane.
Ale za to chyba wszyscy z nas uwielbiają desery:) Czasem sobie dogadzamy, przygotowując naleśniki, (raz nawet przygotowaliśmy je z mrożonymi truskawkami:) placuczki z jabłkami, polewą i ananasami, czy inne słodkości:):):)
Każdy z nas pozwala sobie również na słodkie chwile zapomnienia i zje dobrą czekoladę, ciasteczko, czy nawet loda!
Co do innych posiłków, to tu panuje duża dowolność i każdy poluje na te produkty, które lubi:) Jedynym problem jest...chleb! W Danii ciężko jest znaleźć dobre pieczywo (chyba, że w akcie desperacji bylibyśmy w stanie zapłacić za niego 10-20 zł!!!:). Początkowo jedliśmy chleb tostowy (w postaci tostów lub 'na zimno'. Jednak już się nam on przejadł i przerzuciliśmy się na mrożone bułeczki, które po wyjęciu z piekarnika są naprawdę bardzo dobre! Ale i tak nic nie zastąpi nam dobrego chleba z Polski:)
No i do tego należy dodać jeszcze owoce:) Mimo, że bywają droższe niż u nas, to jednak również i ich nie brakuje na naszym talerzu:) A poza tym sok lub cola i jest świetnie!
Podsumowując - naprawdę jest nam tu dobrze:)
Jedzenie to podstawa, jak mówią niektórzy. Potem jednak pozostają inne czynności, które mogą nam zapewnić siłę i dobre samopoczucie:) Ale to już wątek nowej opowieści...:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz