piątek, 16 stycznia 2009

Basen, salsa i inne...:)

Jeśli założyć, że jesteśmy już wystarczająco najedzeni, pora poznać inne składowe naszego dobrego nastroju:)

SALSA!
Z samego faktu, że jest to rodzaj tańca wynika, że salsa do gwarancja dobrej zabawy! A jeśli dodać do tego jeszcze miłe towarzystwo, to będzie już to bomba witaminowa dla ciała i dla ducha! Cieszymy się z Andim, że wytrwale ćwiczymy kroki, poznajemy nowe układy i... zaczynamy się bawić salsą. To ostatnie odkrycie pozwala domniemywać, że poznajemy kolejną fazę wtajemniczenia w sztuce. Czasami jest trudno zrobić nam te wszystkie obroty, wykonać odpowiednio kroki a przy tym dokonać właściwej interpretacji muzyki (czyt. tańczyć nie za wolno i nie za szybko, lecz w sam raz:), ale nie ma nic bardziej przyjemniejszego, gdy po ponad dwugodzinnych zajęciach zmęczeni wracamy do naszego mieszkania:)
To już prawie cztery miesiące ćwiczeń... Obiecujemy sobie, że w Warszawie będziemy kontynuować naukę. Z obliczeń Andrzeja wynika, że zostały nam tu w Aalborg już tylko trzy zajęcia, które możemy odbyć. Czas biegnie nieubłaganie... Już zaczynamy tęsknić za ludźmi, których tu poznaliśmy. Bo ludzie to kolejny czynnik, który składa się na dobrą salsową zabawę. Poznaliśmy wiele interesujących osób (w tym kilka Polek!:), nawiązaliśmy nawet bliższe przyjaźnie. Wspaniałe jest to, że każdy dawał z siebie co tylko mógł, bo tańczyć każdy może, jeden lepiej a drugi ...:)

BASEN
Dzisiaj po raz kolejny odwiedziliśmy pobliski basen. I jak zwykle było bardzo wesoło! Wzięliśmy nawet aparat, by uwiecznić nasze zadowolone twarze na zdjęciach:) Bawiliśmy się jak dzieci. Sauna zapewniła nam oczyszczenie organizmu:) A na koniec bala z lodowatą wodą. Brrr! Ale po wyjściu z niej woda potrafi nawet parzyć...:)

DOBRY FILM
Oj, było tego sporo. Począwszy od komedii (ale jak się okazuje, nawet one skłaniają do refleksji:), filmów o miłości, kina akcji, a skończywszy na dramatach i filmach psychologicznych - jednym słowem - wszystko i dla każdego, coś dla kogoś i ktoś dla czegoś:) A to wszystko oglądane na małym-dużym ekranie laptopa:)

Ostatnio jednak stwierdziliśmy, że brakuje nam wypadów do kina. Takiego kina, w którym filmy są z napisami po polsku (mimo naszych bogatych i wszechstronnych umiejętności językowych łatwiej jest obejrzeć film w ojczystym języku:), a bilet jest na miarę kieszeni studenta (oczywiście studenta z Polski:).


Prawdopodobnie należałoby do tej listy dodać kolejne pozycje, ale nie czas i pora ku temu:)

Do usłyszenia!

Brak komentarzy: