Widoczne wszędzie i o każdej porze! Im bliżej do Świąt i Nowego Roku, a tym samym do naszego wyjazdu na Święta do Polski (i tym samym niedługiego końca naszego "erasmusowania", który nastąpi już pod koniec stycznia...:), tym szybciej wszystko się odbywa, zmienia się nagle, powodując wzmożoną ciekawość obserwatora (czyli nas:) a także jego zdziwienie (też nasze:). Tu w Dani wszystko odbywa się szybciej niż w rzeczywistości (pytanie jakiej, każdy może mieć swoją własną?). Już od listopada dostajemy zaproszenia na różne 'Christmas party' i całkiem niedługo odbędą się obchody Nowego Roku. Normą się staje konsumowanie Świąt już teraz, na imprezach, na ulicy, w sklepach... Ludzie, może szukając okazji do bezustannego świętowania, zmieniają zawartość kalendarza, wywieszają ozdoby choinkowe tuż po Święcie Wszystkich Zmarłych (chociaż w Dani tego Święta się nie obchodzi, jest 'lepsze', Haloween, bo po co się niepotrzebnie smucić...?).
Nasuwa się pytanie o sens tego wszystkiego? Traci się coś, i to bezpowrotnie, choć zawsze można się doszukiwać pozytywów:) I tak na przykład w ostatnią sobotę poszliśmy na główny plac w Aalborg, Gamel Torv, by przywitać się z Mikołąjem! Takim ponoć jak najbardziej prawdziwym, który z uwagi na warunki pogodowe i usytuowanie Aalborg, przypłynął statkiem:) Też jak najbardziej prawdziwym! Na placu czekała już na niego specjalna chatka, do której mogły wejść małe i duże dzieci (takie na przykład jak my:) i przywitać się z Mikołajem i poprosić o wymarzony prezent. Jedna dziewczynka (jeśli ufać naszej umiejętności właściwego rozszyfrowywania języka duńskiego:) poprosiła o...małego braciszka:) Nasza przyzwoitość (szybkie rozeznanie, że do Mikołaja podchodzą same maluszki:) nakazała nam poprosić jedynie o możliwość zrobienia sobie zdjęcia z Mikołajem:) Ale naszym zdaniem to najfajniejszy prezent. Co do reszty, to myślę że skończy się na podrzuceniu rodzicom listu z życzeniami:p A co do Mikołaja, był naprawdę jak z opowieści! Jasna broda, pyzate policzki, konkretna waga i szyty na miarę ubiór:P
Poza oczywistą atrakcją jaką stanowił Mikołaj, na Gamel Torv czekał na przybyszy diabelski młyn i przejażdżka kolejką wśród choinek, jak również stragany, na których można było kupić wiele świątecznych upominków.
A wieczorem odbyła się impreza taneczna, oczywiście salsowa! Bawiliśmy się do późnej nocy z osobami, które tak jak my z Andrzejem chodzą na salsę! DJem był oczywiście nasz instruktor, a drinki nalewała jego partnerka. Zaczęło się od trzydaniowego posiłku (palce lizać!:), potem były śpiewy (dla mniej wtajemniczonych - kolęd i piosenek świątecznych). Odbył się również konkurs rzucania kostką, w którym można było zgarnąć wszystkie prezenty, by na przykład je wszystkie utracić w jednej chwili. O wygranej decydowało szczęście, należało wyrzucić "6", by móc komuś zabrać sprzed nosa jego prezent. Wcześniej każdy uczestnik przynosił mały prezent i kładł go pod choinką, by potem je wszystkie wyciągnąć i właśnie o nie zagrać:) Ta gra jest w Dani bardzo popularna! Nam też udało się coś dostać - świeczkę i 'gąbeczki' do jedzenia w kształcie Mikołajów!:)
Tak samo jak następny konkurs, czyli przechodzenie pod drążkiem (nazwy nie pamiętam:). Dwie osoby trzymały z obu stron kij, pod którym w rytm tańca przechodziły kolejno osoby. Należało przechodzić tak, by klatką piersiową być zwróconym 'do drążka'. W czasie zabawy kij był opuszczany coraz niżej i kolejno osoby odpadały z gry, kiedy już zabrakło im możliwości odpowiedniego 'wygięcia się'. Na końcu zostawały dwie osoby a potem już jedna - zwycięzca:) Zgadnijcie, kto nim był tym razem? To jasne - ANDRZEJ!!! Wszyscy bili mu brawa i gratulowali, bo naprawdę było czego! W nagrodę czekał na niego jeden z prezentów, od samych organizatorów imprezy, czyli instruktorów:) To był dla Andiego tak jakby prezent na imieniny - było już po północy, czyli 30 listopada!
No i oczywiście, jak to na imprezie salsowej, były tańce! Wszyscy tańczyli salsę, każdy według swoich możliwości!
W niedzielę wieczorem zrobiliśmy małą imprezę z okazji Andrzejek i imienin Andrzeja:) Było lanie wosku i oczywiście toasty za zdrowie Andiego! A przed imprezą postanowiłam zrobić Andrzejowi niespodziankę i przygotowałam pyszny (tam mówił Andi:) i wyjątkowy obiad:) A na deser był tort lodowy! Mmm, palce lizać:) Ala z Grześkiem wręczyli imieninowy prezent - składane talerze i kubki w sam raz na podróż (super pomysł, ciekawy i oryginalny!). Prezent ode mnie trafił do Andrzeja już w piątek - miał zostać wykorzystany w sobotę na imprezie:) Zgadnijcie co to takiego...:)
Do napisania wkrótce!













Nasuwa się pytanie o sens tego wszystkiego? Traci się coś, i to bezpowrotnie, choć zawsze można się doszukiwać pozytywów:) I tak na przykład w ostatnią sobotę poszliśmy na główny plac w Aalborg, Gamel Torv, by przywitać się z Mikołąjem! Takim ponoć jak najbardziej prawdziwym, który z uwagi na warunki pogodowe i usytuowanie Aalborg, przypłynął statkiem:) Też jak najbardziej prawdziwym! Na placu czekała już na niego specjalna chatka, do której mogły wejść małe i duże dzieci (takie na przykład jak my:) i przywitać się z Mikołajem i poprosić o wymarzony prezent. Jedna dziewczynka (jeśli ufać naszej umiejętności właściwego rozszyfrowywania języka duńskiego:) poprosiła o...małego braciszka:) Nasza przyzwoitość (szybkie rozeznanie, że do Mikołaja podchodzą same maluszki:) nakazała nam poprosić jedynie o możliwość zrobienia sobie zdjęcia z Mikołajem:) Ale naszym zdaniem to najfajniejszy prezent. Co do reszty, to myślę że skończy się na podrzuceniu rodzicom listu z życzeniami:p A co do Mikołaja, był naprawdę jak z opowieści! Jasna broda, pyzate policzki, konkretna waga i szyty na miarę ubiór:P
Poza oczywistą atrakcją jaką stanowił Mikołaj, na Gamel Torv czekał na przybyszy diabelski młyn i przejażdżka kolejką wśród choinek, jak również stragany, na których można było kupić wiele świątecznych upominków.
A wieczorem odbyła się impreza taneczna, oczywiście salsowa! Bawiliśmy się do późnej nocy z osobami, które tak jak my z Andrzejem chodzą na salsę! DJem był oczywiście nasz instruktor, a drinki nalewała jego partnerka. Zaczęło się od trzydaniowego posiłku (palce lizać!:), potem były śpiewy (dla mniej wtajemniczonych - kolęd i piosenek świątecznych). Odbył się również konkurs rzucania kostką, w którym można było zgarnąć wszystkie prezenty, by na przykład je wszystkie utracić w jednej chwili. O wygranej decydowało szczęście, należało wyrzucić "6", by móc komuś zabrać sprzed nosa jego prezent. Wcześniej każdy uczestnik przynosił mały prezent i kładł go pod choinką, by potem je wszystkie wyciągnąć i właśnie o nie zagrać:) Ta gra jest w Dani bardzo popularna! Nam też udało się coś dostać - świeczkę i 'gąbeczki' do jedzenia w kształcie Mikołajów!:)
Tak samo jak następny konkurs, czyli przechodzenie pod drążkiem (nazwy nie pamiętam:). Dwie osoby trzymały z obu stron kij, pod którym w rytm tańca przechodziły kolejno osoby. Należało przechodzić tak, by klatką piersiową być zwróconym 'do drążka'. W czasie zabawy kij był opuszczany coraz niżej i kolejno osoby odpadały z gry, kiedy już zabrakło im możliwości odpowiedniego 'wygięcia się'. Na końcu zostawały dwie osoby a potem już jedna - zwycięzca:) Zgadnijcie, kto nim był tym razem? To jasne - ANDRZEJ!!! Wszyscy bili mu brawa i gratulowali, bo naprawdę było czego! W nagrodę czekał na niego jeden z prezentów, od samych organizatorów imprezy, czyli instruktorów:) To był dla Andiego tak jakby prezent na imieniny - było już po północy, czyli 30 listopada!
No i oczywiście, jak to na imprezie salsowej, były tańce! Wszyscy tańczyli salsę, każdy według swoich możliwości!
W niedzielę wieczorem zrobiliśmy małą imprezę z okazji Andrzejek i imienin Andrzeja:) Było lanie wosku i oczywiście toasty za zdrowie Andiego! A przed imprezą postanowiłam zrobić Andrzejowi niespodziankę i przygotowałam pyszny (tam mówił Andi:) i wyjątkowy obiad:) A na deser był tort lodowy! Mmm, palce lizać:) Ala z Grześkiem wręczyli imieninowy prezent - składane talerze i kubki w sam raz na podróż (super pomysł, ciekawy i oryginalny!). Prezent ode mnie trafił do Andrzeja już w piątek - miał zostać wykorzystany w sobotę na imprezie:) Zgadnijcie co to takiego...:)
Do napisania wkrótce!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz