piątek, 26 września 2008

Pierwsze wieści z Aalborg

No i jesteśmy! W zasadzie to minął już prawie miesiąc naszego pobytu w Aalborg ale do tej pory nie było okazji podzielić się wrażeniami:) Miasto jest niesamowite! Mieszkać tu i studiować to sama przyjemność. Niska zabudowa, stare kamieniczki w centrum i bliskość morza to główne cechy Aalborg. Mieszkańcy, jak zresztą wszyscy Duńczycy, nie stronią od zabawy i często do późna w nocy (albo nawet do białego rana) tłumnie oblegają puby i dyskoteki. Może jest to także wynik tego, że jest tu naprawdę bardzo dużo studentów, także z zagranicy. Spotkaliśmy i poznaliśmy się już z wieloma Polakami co sprawia, że nie czujemy się aż tak obco. Wielkim udogodnieniem jest dla nas także fakt, że wszyscy naokoło posługują się językiem angielskim i nie mamy najmniejszych problemów z komunikowaniem się.
Podróż autobusem nie była aż tak męcząca na jaką się pierwotnie zapowiadała. 22 godziny minęły bardzo szybko, i zanim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu. Ala była tak miła, że wyszła po nas na przystanek i zaprowadziła do naszego nowego domu (albo mieszkania, bo Patka uważa, że ma tylko jeden dom:D). Wprawdzie ilość bagażu jaką mieliśmy ze sobą jednoznacznie wskazywała na to, że powinniśmy wynająć ciężarówkę, do jego przewiezienia, to jakoś wspólnymi siłami udało się dotaszczyć na miejsce.
Mieszkanie wynajmujemy za pośrednictwem Accomodation Office - biura przy AAU, które pomaga studentom w zakwaterowaniu. I muszę powiedzieć, że spisali się na medal! Całe czteropokojowe mieszkanie jest tylko dla nas. Jest ono urządzone na piętrze, nad garażami. Całość jest schowana za kilkupiętrowym blokiem, który oddziela nas od hałasów ulicy. Mamy do dyspozycji kuchnię, trzy łazienki (dwie w pokojach i jedna wspólna) i piwniczkę na rowery. Dwa większe pokoje zaaranżowaliśmy jako mieszkalne, a z pozostałych dwóch zrobiliśmy jadalnię i suszarnię. Mieszkanie jest dobrze wyposażone - mamy wszystkie niezbędne meble, w kuchni sztućce, naczynia i garnki.
Mieszkamy w samym centrum, co ma jednak swoje dobre jak i gorsze strony. Mamy blisko do wielu sklepów, większość pubów znajduje się na ulicy, która jest dosłownie dwa kroki od nas. Mamy bardzo blisko do Student House - pubu, miejsca spotkań i licznych imprez studenckich. Był to dla nas także ratunek przez okres, kiedy nie mieliśmy dostępu do internetu - można tam przyjść z komputerem i surfować do woli!:D Na szczęście po pewnym czasie z pomocą przyszedł nam niezwykle uczynny sąsiad i zaoferował się, że możemy korzystać z jego dostępu do sieci. Niedawno po licznych bojach udało nam się jednak wyprosić instalację internetu u nas w mieszkaniu i teraz nie jesteśmy już od nikogo zależni w tej kwestii:)
Niestety mieszkając w samym centrum miasta mamy dość daleko na uczelnię, która jest położona na jego obrzeżach. Fundujemy sobie codzienne przejażdżki rowerem w tą i z powrotem, co bardzo pozytywnie wpływa na naszą kondycję;) Podróż w jedną stronę zajmuje nam ok. pół godziny. Prawdę powiedziawszy wszędzie jeździmy rowerem. Ja do tej pory ani razu nie skorzystałem ze środków komunikacji miejskiej - zakupiony na początku bilet wciąż leży nietknięty w moim portfelu:) Poruszanie się rowerami jest tu bardzo popularne. Wiele osób wybiera ten środek transportu. Wszędzie naokoło są ścieżki rowerowe, na skrzyżowaniach są instalowane specjalne światła dla rowerzystów. Jest to tania i bardzo zdrowa alternatywa. Zobaczymy jak będzie później, jak zrobi się chłodniej, ale wszyscy zapowiadamy, że nie zsiądziemy z roweru!:)
Co do pogody to na razie nie możemy narzekać. Słoneczko świeci za oknem i jest nawet ciepło. Wprawdzie nie planujemy kąpieli w morzu ale czasem można się nawet poopalać:) Do morza mamy około 30 km, a w samym Aalborg jest fiord, który przecina cały półwysep na pół:) Morze podziwialiśmy jak na razie tylko na zeszłotygodniowej wycieczce na wyspę Laeso, ale o tym postaram się napisać w osobnym poście.
W Aalborg żyje nam się naprawdę świetnie. Plan zajęć nie jest aż tak napięty i mamy sporo czasu dla siebie. No może dziewczyny ostro zaczęły - mają już pierwszy projekt za sobą i w przyszłym tygodniu piszą egzamin - ale teraz już trochę zwalniają tempo. Ja w wolnym czasie jeżdżę na rowerze i zwiedzam okolicę. Może w ten weekend uda nam się zorganizować jakąś wspólną wycieczkę we czwórkę. Wszyscy zapisaliśmy się do Erasmus Student Network (ESN) i dzięki temu możemy uczestniczyć w różnych wycieczkach i np. otrzymywać stosunkowo tanio wejścia na basen. Basen jest bardzo blisko miejsca, gdzie mieszkamy. Mi z Grześkiem już się udało raz tam być i muszę powiedzieć, że jest naprawdę fajnie. Do dyspozycji mamy basen, wiele różnych rodzajów saun, oraz siłownię. I w ramach jednego wejścia możemy tam siedzieć do woli! Możliwe, że dzisiaj wybierzemy się wszyscy razem:)
Przez ten miesiąc bardzo dużo się działo i będę jeszcze próbował uzupełniać wszystkie informacje.
Na razie zapraszam do oglądania zdjęć:




Brak komentarzy: